Nowe skrzydła Liverpoolu! Jak zmieniła się gra Liverpoolu pod wodzą Andoniego Iraoli? [ANALIZA]

Jeszcze kilkanaście miesięcy temu trudno byłoby sobie wyobrazić, że we wrześniu 2026 roku na ławce Liverpoolu nie będzie ani Jürgena Kloppa, ani Arne Slota. Slot w swoim pierwszym sezonie zdobył przecież mistrzostwo Anglii, ale kolejna kampania okazała się zupełnie inna: Liverpool zakończył sezon 2025/26 na piątym miejscu, aż 25 punktów za mistrzowskim Arsenalem i z dorobkiem o 24 punkty mniejszym niż rok wcześniej. Klub zdecydował się więc na zmianę szkoleniowca.

4 czerwca 2026 roku Liverpool oficjalnie ogłosił Andoniego Iraolę nowym trenerem pierwszego zespołu. Hiszpan przyszedł z Bournemouth po trzech sezonach, a w ostatnim z nich doprowadził „Wisienki” do szóstego miejsca i pierwszego w historii klubu awansu do europejskich pucharów.

Kim właściwie jest Andoni Iraola?

Andoni Iraola pochodzi z Usurbil w Kraju Basków. Przez większość kariery piłkarskiej był związany z Athletic Club, dla którego rozegrał ponad 500 spotkań. Co ciekawe, zanim całkowicie poświęcił się zawodowemu futbolowi, studiował również prawo. Końcówkę kariery spędził w New York City FC, a później rozpoczął pracę trenerską.

Przed Liverpoolem prowadził AEK Larnaca, Mirandés, Rayo Vallecano oraz Bournemouth. Szczególnie okres w Rayo Vallecano i Bournemouth pozwolił mu wyrobić bardzo wyraźną trenerską tożsamość.

Futbol Iraoli opiera się na agresji bez piłki, odbiorach wysoko na połowie przeciwnika, natychmiastowym atakowaniu po przechwycie oraz możliwie szybkim przenoszeniu gry w okolice pola karnego.

W Bournemouth jego drużyny należały do najbardziej agresywnie pressujących zespołów ligi. Od momentu jego przyjścia tylko Liverpool i Chelsea oddały więcej strzałów po szybkich atakach niż Bournemouth. Średnie tempo przesuwania akcji Bournemouth wynosiło 1,96 metra na sekundę, najszybciej spośród wszystkich zespołów Premier League w analizowanym okresie. Drużyna Iraoli była również wysoko w zestawieniach odbiorów w ostatnich 40 metrach boiska oraz strzałów wynikających z takich przechwytów.

Liverpool Iraoli w liczbach:

Premier League: 5 spotkań, 2 zwycięstwa, 3 remisy, 9 punktów, bramki 7:4 i szóste miejsce po pięciu kolejkach.

Liverpool wygrał także 2:1 z Atlético Madryt w Lidze Mistrzów oraz 3:1 z Tottenhamem w Carabao Cup.

Po stracie czterech bramek w dwóch pierwszych kolejkach Liverpool następnie zanotował trzy ligowe czyste konta z rzędu – z Ipswich, Fulham i Bournemouth.

Łączny bilans: 7 spotkań, 4 zwycięstwa, 3 remisy, 0 porażek bramki 12:6. Co więcej, Iraola został pierwszym trenerem Liverpoolu od Joe Fagana we wrześniu 1983 roku, który nie przegrał żadnego z pierwszych pięciu ligowych spotkań w roli szkoleniowca The Reds.

Start oficjalnych spotkań:

Newcastle 2:2 Liverpool

Anthony Elanga trafił już w piątej minucie. Liverpool musiał gonić wynik spotkania.

W 2 połowie Cody Gakpo wyrównał w 55. minucie, lecz dwie minuty później Joe Willock ponownie dał Newcastle prowadzenie.

Liverpool walczył do samego końca.

I w 99. minucie Dominik Szoboszlai wykorzystał rzut karny.

Statystycznie był to bardzo interesujący mecz. Według modelu xGStat Liverpool oddał aż 27 strzałów, miał 58,7% posiadania piłki i wygenerował około 3,69 xG.

Problem? Początek spotkania. I ponownie momenty, gdy zespół bez piłki nie funkcjonował jeszcze wystarczająco agresywnie. Iraola chwalił przede wszystkim to, że jego piłkarze nie zrezygnowali mimo dwukrotnego przegrywania. Dużo obiecujących elementów ofensywnych, lecz defensywa i wejście w mecz pozostawiały sporo do poprawy.

Liverpool 2:2 Nottingham Forest

Pierwszy ligowy mecz Iraoli przed własną publicznością. I ponownie Liverpool musiał gonić wynik. Dan Ndoye dał Forest prowadzenie. Alexander Isak wyrównał wynik spotkania w 60. minucie. Chwile później Morgan Gibbs-White strzelił z karnego na 2:1. A osiem minut przed końcem spotkania Victor Muñoz uratował remis.

Liverpool miał aż około 69% posiadania piłki i oddał 13 strzałów. Samo posiadanie wyglądało imponująco. Gra już mniej.

Iraola po meczu określił pierwszą połowę jako słabą w wykonaniu swojej drużyny. Po dwóch kolejkach Liverpool miał dwa remisy 2:2. Cztery zdobyte gole. Cztery stracone.

Ipswich 0:2 Liverpool

Pierwsze zwycięstwo i pierwszy naprawdę „iraolowy” Liverpool:

To spotkanie zmieniło narrację. Alexander Isak strzelił dwa gole w pierwszych dziesięciu minutach. Oba po asystach Cody’ego Gakpo.

Liverpool od początku rzucił się na przeciwnika, szybko odbierał piłkę i atakował zanim Ipswich zdążyło uporządkować ustawienie.

Według xGStat Liverpool miał około 52,8% posiadania, oddał 10 strzałów, a aż siedem z nich było celnych. Bardzo dobra skuteczność Liverpoolu w tym spotkaniu.

Wśród kibiców ogromne zainteresowanie wzbudzała również ekspresyjność Iraoli przy linii. Jeden z filmów pokazujących jego reakcje na odbiory i gole zebrał tysiące pozytywnych reakcji, a komentujący zwracali uwagę, że trener celebruje nie tylko gole, ale również pressing, odbiory i agresywną pracę bez piłki. I to dużo mówi o tym, czego oczekuje.

Liverpool 2:1 Atlético Madryt

Jeżeli Iraola potrzebował meczu, który pozwoli kibicom mocniej uwierzyć w projekt, dostał go właśnie tutaj. To był jego pierwszy mecz jako trenera w Lidze Mistrzów. Atlético objęło prowadzenie po golu Marcosa Llorente. Liverpool odpowiedział. Dominik Szoboszlai wyrównał. Swoją cegiełkę do tego zwycięstwa dołożył Alexis Mac Allister.

Po spotkaniu Iraola sam wziął część odpowiedzialności za trudny początek, przyznając, że Atlético zastosowało strukturę, której Liverpool się nie spodziewał i pierwsze minuty kosztowały gospodarzy sporo problemów. Jednak pokazało również jego zdolność reagowania. Nie wszystko zadziałało od pierwszej minuty, ale zespół dostosował się w trakcie spotkania. To był bardzo ważny znak.

Liverpool 0:0 Fulham

Pierwsze większe rozczarowanie, po Atlético oczekiwano kolejnego kroku. Tymczasem Liverpool zatrzymał się, z najciekawszych akcji Victor Muñoz trafił głową w poprzeczkę, ale mecz zakończył się bezbramkowym remisem. Liverpool miał według xGStat 56,9% posiadania, oddał 13 strzałów i wygenerował około 1,33 xG.

Nie był to więc mecz zupełnie pozbawiony okazji. Ale czegoś brakowało w grze Liverpoolu. Przede wszystkim płynności w ataku pozycyjnym. I to jest obecnie jedna z największych różnic pomiędzy teorią a praktyką projektu Iraoli.

Liverpool 3:1 Tottenham

Być może najważniejszy mecz pod kątem całej kadry

Iraola dokonał dziesięciu zmian względem spotkania z Fulham. Z podstawowego składu pozostał tylko Ronald Araújo. A Liverpool pokonał Tottenham 3:1. Alexis Mac Allister otworzył wynik efektownym uderzeniem. Kolejnego gola strzelił Cody Gakpo. W doliczonym czasie Dominik Szoboszlai strzelił cudownego gola z dystansu w doliczonym czasie, i zakończył spotkanie.

W składzie znaleźli się między innymi Trey Nyoni, James McConnell, Lewis Koumas i Rio Ngumoha.

Iraola po meczu chwalił intensywność i agresję zespołu. Gakpo zwracał natomiast uwagę, że Liverpool kilkukrotnie odbierał piłkę bardzo wysoko – dokładnie tak, jak zespół chce grać. Ten mecz pokazał, że filozofia Iraoli może być wpajana również zawodnikom rezerwowym i młodzieży. A to przy sezonie obejmującym Premier League, Ligę Mistrzów i krajowe puchary może okazać się bezcenne.

Bournemouth 0:1 Liverpool

Ten mecz miał oczywiście dodatkowy kontekst. Iraola wracał na stadion klubu, którego rozwój pozwolił mu dostać pracę na Anfield. Przed spotkaniem mówił ciepło o byłych zawodnikach i współpracownikach, ale zaznaczył, że podczas meczu Liverpool musi być bezwzględny w tym spotkaniu.

Nie było pięknego widowiska, byłą za to rzecz, której Liverpoolowi wcześniej czasami brakowało. Zwycięstwo w trudnym meczu mimo przeciętnej gry. Alexander Isak strzelił w 57. minucie po akcji Cody’ego Gakpo i to wystarczyło do 1:0. Według xGStat Liverpool oddał 12 strzałów, miał około 51% posiadania i wygenerował 2,05 xG. Bournemouth – około 1,03. Najważniejsza statystyka znajdowała się jednak z tyłu. Trzecie ligowe czyste konto z rzędu Liverpoolu. Opta potwierdziła, że była to pierwsza taka seria Liverpoolu od 2024 roku.

Kto najbardziej korzysta na początku ery Iraoli?
Jednym z najbardziej oczywistych nazwisk jest Alexander Isak. Po pięciu kolejkach Premier League miał cztery gole – więcej niż przez cały poprzedni sezon ligowy, w którym zdobył trzy gole.

Jego profil właściwie idealnie odpowiada Iraoli. Mobilny, szybki, potrafi naciskać obrońców, potrafi zejść niżej. Ale przede wszystkim potrafi natychmiast zaatakować przestrzeń po odzyskaniu piłki. W systemie, w którym pierwsze podanie po odbiorze ma często szukać napastnika, taki zawodnik jest niezwykle cenny. Iraola już w Bournemouth wyjaśniał, że po odzyskaniu piłki jego drużyna często najpierw próbuje znaleźć „dziewiątkę”, ponieważ właśnie wtedy ustawienie przeciwnika jest najbardziej zaburzone.

Dominik Szoboszlai – być może najbardziej „iraolowy” pomocnik Liverpoolu:

Szoboszlai pasuje do tego futbolu niemal naturalnie. Ma motorykę, potrafi pressować. potrafi natychmiast przyspieszyć akcję. potrafi uderzyć z dystansu, i nie potrzebuje kilkunastu kontaktów, żeby coś stworzyć.

Gol z karnego z Newcastle, gol przeciwko Atlético. Fantastyczne trafienie z Tottenhamem. To bardzo dobry początek sezonu Szoboszlaia, w Liverpoolu Iraoli pomocnik nie może być tylko zawodnikiem od przyjmowania i podawania piłki.

Cody Gakpo – trochę cichy bohater:

Gakpo niekoniecznie jest pierwszym nazwiskiem wymienianym przy każdym meczu, ale jego wpływ jest bardzo wyraźny. Gol z Newcastle dwie asysty Isakowi z Ipswich, gol przeciwko Tottenhamowi, asysta przy zwycięskiej bramce z Bournemouth.

Iraola już przed spotkaniem z Ipswich mówił, że Gakpo bardzo dobrze wyglądał przez cały okres przygotowawczy i podkreślał jego inteligencję boiskową.

Jeremy Jacquet – symbol poprawy defensywy:

21-letni środkowy obrońca bardzo szybko stał się ważnym elementem nowej linii defensywnej, po meczu z Bournemouth zbierał szczególne pochwały, a defensywa Liverpoolu zaliczyła trzecie kolejne ligowe czyste konto. Alisson podkreślał jakość młodego stopera oraz znaczenie współpracy całej formacji defensywnej. I to jest bardzo ciekawy paradoks. Kiedy Iraola przychodził do Liverpoolu, większość rozmów dotyczyła pressingu i ataku. Tymczasem po pierwszych tygodniach największym widocznym postępem może być właśnie obrona.

IRAOLA VS ARNE SLOT:

Czyli największa zmiana Liverpoolu:

To prawdopodobnie najciekawsza część całej historii.

Arne Slot sam mówił, że szuka równowagi pomiędzy „chaosem” a posiadaniem piłki. Po odbiorze chciał atakować, ale częściej niż Klopp preferował również zachowanie futbolówki zamiast natychmiastowego ryzykownego podania.

Analiza Premier League z jego pierwszego sezonu wskazywała na bardziej cierpliwą grę w posiadaniu, większy udział podań wykonywanych na własnej połowie i mniej agresywny pressing niż wcześniej za Kloppa.

Iraola przesuwa wahadło z powrotem w drugą stronę:

ElementArne SlotAndoni Iraola
Po odzyskaniu piłkiCzęściej uspokojenie i kontrolaJak najszybciej do przodu
PressingBardziej strukturalny i selektywnyAgresywny, wysoki, intensywny
TempoCierpliwszeZdecydowanie pionowe
PosiadanieNarzędzie kontroli meczuMniej istotne niż pozycja i moment odbioru
RyzykoCzęściej ograniczaneŚwiadomie akceptowane
FizycznośćWiększy nacisk na zarządzanie energiąDużo sprintów i intensywnych doskoków
Po przechwycieMożliwe ponowne budowanie akcjiNatychmiastowe szukanie bramki
Charakter meczuKontrolowanyBardziej przejściowy i dynamiczny

BBC w analizie końcowego okresu Slota opisywało jego Liverpool jako zespół korzystający z wolniejszego posiadania i mniej intensywnego pressingu niż za Kloppa. W sezonie 2025/26 Liverpool odzyskiwał piłkę w ostatniej tercji średnio tylko 4,1 raza na mecz – najrzadziej dla klubu od sezonu 2014/15.

Iraola buduje odwrotny nawyk:

Strata piłki nie oznacza odwrotu. Strata piłki jest początkiem kolejnej próby ataku, najpierw szybki kontrpressing. Jeśli odzyskasz – jesteś 20–30 metrów od bramki. Jeżeli przeciwnik wyjdzie spod pressingu – pojawia się ryzyko.

Mniej „kontroli dla kontroli”:

Slot bardzo często chciał, żeby jego Liverpool kontrolował rytm spotkania,. Jeżeli prowadził, drużyna miała potrafić zwolnić, wymienić podania, zmusić przeciwnika do biegania, ograniczyć liczbę niebezpiecznych przejść z jednej strony na drugą. I w mistrzowskim sezonie 2024/25 funkcjonowało to znakomicie. Liverpool był wtedy jednocześnie najlepszym zespołem ligi i drużyną potrafiącą bardzo skutecznie kontrolować mecze.

Iraola chce kontrolować spotkanie w inny sposób. Nie poprzez samą piłkę, poprzez intensywność. Jeżeli przeciwnik wie, że każde podanie do bocznego obrońcy może uruchomić natychmiastowy doskok dwóch zawodników Liverpoolu, zaczyna podejmować decyzje szybciej. A szybkie decyzje prowadzą do błędów.

Fizyczność wraca na pierwszy plan:

To może być największa zmiana widoczna dla zwykłego kibica. Liverpool ma znów być zespołem, którego przeciwnikowi zwyczajnie nie chce się spotykać. The Times zwracał uwagę, że Iraola wymaga ogromnej liczby sprintów i bardzo intensywnych działań bez piłki, a pierwsze dane z Liverpoolu pokazują już wyraźny wzrost tego rodzaju aktywności. W spotkaniu z Atlético intensywność Liverpoolu była jednym z elementów najbardziej rzucających się w oczy. Sam Iraola bardzo jasno określił swoje wymagania.

Powiedział zawodnikom, że kibic patrzący z trybun ma pomyśleć:

„Gdybym był na boisku, zrobiłbym dokładnie to samo.”

Nie każdy kibic potrafiłby trafić z rzutu wolnego w okienko.

Ale każdy chciałby pobiec za rywalem.

Wygrać drugą piłkę.

Włożyć nogę.

Pressować.

Walcząc o kontakt z trybunami, Iraola chce najpierw zapewnić właśnie te podstawowe elementy. To bardzo „Liverpoolowe” podejście.

To może być największa zmiana widoczna dla zwykłego kibica.

Liverpool ma znów być zespołem, którego przeciwnikowi zwyczajnie nie chce się spotykać.

The Times zwracał uwagę, że Iraola wymaga ogromnej liczby sprintów i bardzo intensywnych działań bez piłki, a pierwsze dane z Liverpoolu pokazują już wyraźny wzrost tego rodzaju aktywności. W spotkaniu z Atlético intensywność Liverpoolu była jednym z elementów najbardziej rzucających się w oczy.

Sam Iraola bardzo jasno określił swoje wymagania.

Powiedział zawodnikom, że kibic patrzący z trybun ma pomyśleć:

„Gdybym był na boisku, zrobiłbym dokładnie to samo.”

Nie każdy kibic potrafiłby trafić z rzutu wolnego w okienko.

Ale każdy chciałby pobiec za rywalem.

Wygrać drugą piłkę.

Włożyć nogę.

Pressować.

Walcząc o kontakt z trybunami, Iraola chce najpierw zapewnić właśnie te podstawowe elementy. To bardzo „Liverpoolowe” podejście.

I tutaj trudno uniknąć porównania z Kloppem:

Co ciekawe, sam Iraola przyznał, że jego futbolowi bliżej do stylu Jürgena Kloppa niż do Arne Slota.

To nie oznacza jednak próby stworzenia „Klopp 2.0”. Piłka się zmieniła, skład jest inny, zawodnicy są inni, ale pewne idee są znajome. Pressing jako broń ofensywna. Agresywne atakowanie wolnej przestrzeni, próba pobudzenia trybun poprzez zachowanie piłkarzy. Szybkie akcje zamiast posiadania dla samego posiadania. I właśnie dlatego część kibiców zaczyna mówić, że znów czuje coś, czego brakowało im w ostatnim okresie Slota.

Ale są też problemy. I całkiem poważne.

Nie można spojrzeć na siedem oficjalnych meczów bez porażki i uznać, że Liverpool jest już gotowym produktem.

Nie jest.

Największym problemem pozostaje balans:

„The Guardian” przed meczem z Bournemouth zwracał uwagę właśnie na to – Iraola nadal szuka odpowiedniej równowagi, a trzy remisy w pierwszych czterech meczach Premier League wywołały pewną frustrację, szczególnie wobec potencjału i kosztu ofensywnej kadry.

Wciąż występują trzy wyraźne problemy.

Po pierwsze: rozbijanie niskiej obrony

Liverpool łatwiej wygląda wtedy, gdy przeciwnik chce grać.

Atlético wychodzi wyżej?

Pojawiają się przestrzenie.

Ipswich próbuje budować?

Można pressować.

Ale Fulham siedzące głębiej?

Natychmiast robi się trudniej.

To problem, który będzie szczególnie istotny na Anfield, gdzie wielu rywali przyjedzie po prostu bronić.

Po drugie: intensywności nie można utrzymywać bez końca.

Sparingi z Leeds i Monaco były najlepszym ostrzeżeniem.

Liverpool przez 30–45 minut wyglądał znakomicie.

A później nagle znikał.

Iraola musi znaleźć kompromis.

Nie może zamienić drużyny w maratończyków, którzy w listopadzie przestaną mieć nogi.

Sezon może oznaczać ponad 50 spotkań.

Dlatego zarządzanie pressingiem – kiedy naciskać na 100%, kiedy zostawić przeciwnika – będzie kluczowe.

Po trzecie: ofensywa nadal nie jest całkowicie zsynchronizowana

Liverpool ma ogromną jakość.

Isak.

Wirtz.

Gakpo.

Barcola.

Szoboszlai.

Mac Allister.

A mimo tego mecze z Fulham i Bournemouth pokazały, że liczba świetnych piłkarzy nie oznacza automatycznie świetnej ofensywy.

Po Bournemouth pojawiła się między innymi dyskusja na temat aktualnej dyspozycji Floriana Wirtza. Jamie Carragher krytykował jego początek sezonu, podczas gdy część kibiców podkreślała, że Iraola nadal próbuje znaleźć system, który pozwoli najlepiej wykorzystać jego mocne strony.

To może być największa zagadka następnych miesięcy.

Jak połączyć intensywność Iraoli z kreatywnością technicznych gwiazd Liverpoolu?

Co kibice sądzą o Iraoli?

Obecnie dominuje raczej ostrożny optymizm, bardzo dużo pozytywnych reakcji wywołała ekspresyjność Iraoli przy linii bocznej. Kibice zwracali uwagę, że trener potrafi reagować równie emocjonalnie na udany odbiór czy pressing, co na efektowną akcję ofensywną.

Po meczu z Bournemouth pojawiały się z kolei komentarze, że drużyna poprawia się z tygodnia na tydzień i zaczyna składać poszczególne elementy w całość. Jednocześnie inni kibice przestrzegali przed przesadnym zachwytem: Liverpool wciąż nie rozegrał pełnych 90 minut futbolu na najwyższym poziomie i nadal występują problemy z balansem.

Na co liczą kibice Liverpoolu w sezonie 2026/27?

Co ciekawe, przed rozpoczęciem sezonu oczekiwania wielu fanów były dosyć rozsądne.

W dużej dyskusji kibiców Liverpoolu na Reddicie najpopularniejsza odpowiedź dotycząca udanego pierwszego sezonu Iraoli brzmiała właściwie:

Top 4 i Liverpool, którego znów dobrze się ogląda.

Do tego część kibiców dodawała solidny występ w Lidze Mistrzów.

Podobne głosy zebrało BBC. Kibice mówili o powrocie efektownego futbolu, zaangażowaniu zawodników, kwalifikacji do Champions League, dobrym wyniku w pucharach i – w bardziej ambitnych scenariuszach – walce o mistrzostwo oraz zdobyciu trofeum.

I można podzielić oczekiwania na trzy poziomy.

Podstawowe oczekiwanie: powrót do Ligi Mistrzów przez miejsce w pierwszej czwórce i odzyskanie wyrazistego stylu.

Bardzo dobry sezon: mocna pozycja w Premier League, dalsza faza Champions League i realna walka o krajowy puchar.

Marzenie: Liverpool szybciej niż oczekiwano wchodzi do walki o najważniejsze trofea.

Po pięciu kolejkach trudno stwierdzić, w którym z tych scenariuszy zakończy się sezon.

Ale przynajmniej istnieją powody, żeby obserwować rozwój projektu z dużym zainteresowaniem.

Dziękuje wszystkim, za przeczytanie tego artykułu do końca!

Fot. Angielskie Espresso

CZYTAJ TAKŻE...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *