Absolutne szaleństwo! Pogoń Szczecin – Radomiak Radom [RELACJA]
Co by nie mówić, w tym meczu było wszystko – bramki, awantury, kontrowersje. Wiele głosów mówi o tym, że był to mecz sezonu w Ekstraklasie i trudno się z tym nie zgodzić. Natomiast fakt faktem jaki wczoraj wynik padł odzwierciedla to jakie było szaleństwo na szczecińskim Pogodnie. Przed samym meczem Pogoń zajmowała czwarte miejsce w tabeli. Wygrali cztery spotkania z rzędu, a od dziewięciu spotkań nie zanotowali porażki. Radomiak znajdował się na zupełnie innym biegunie. Szesnaste miejsce w tabeli, ostatni raz wygrali pod koniec sierpnia i od tej pory zanotowali remis i cztery porażki z rzędu. W bezpośrednich startach na pięć ostatnich spotkań to radomianie byli górą aż trzy razy, raz padł remis, a raz wygrała Pogoń.
Pierwsza połowa
Portowcy od początku wyczuwali, że będzie to trudne spotkanie. Już na samym początku w 9 minucie spotkania Benjamin Mendy sfaulował Jana Grzesika i sędzia nie zawahał się z decyzją dyktując rzut karny dla Radomiaka. Ci wykorzystali to strzelając bramkę na 0:1, a jego autorem był Roberto Alves. Radomianie chcieli pójść za ciosem dokładając kolejną okazję w 15 minucie po rzucie rożnym, ale to górą byli obrońcy ze Szczecina.
Chwilę później, bo w 17 minucie spotkania Wojciechowski podaje wysoką piłkę do Churlinova, który daje pod nogi Keramitisa i wpakował piłkę do siatki dając wyrównanie w Szczecinie. Rozpoczęło to kanonadę, którą radomianie chcieli kontynuować i to wykorzystali. W 25 minucie Christos Donis strzelił bramkę z woleja zza szesnastki i to Radomiak ponownie objął prowadzenie.
W 35 minucie Benjamin Mendy upadł na ziemię, gdzie doszło do podejrzenia urazu u Francuza. Zainterweniowała pomoc medyczna, gdzie ostatecznie spowodowała przymusową zmianę w Pogoni. Zmienił go Lukas Willen, a co do Mendy’ego nie wiadomo jak na razie czy doszło do poważniejszej kontuzji.
W doliczonym czasie gry Patryk Dziczek wrzucał piłkę z autu w pole karne, gdzie piłkę przyjął Szalai, a najlepiej znalazł się Alessandro Riccio, który umieścił piłkę w siatce strzelając gola „do szatni” na 2:2. Dla Włocha było to premierowe trafienie od kiedy trafił z Sampdorii do Szczecina.
Druga połowa
Pogoń wyszła na drugą połowę ze zmianą – za Jana Biegańskiego wszedł Kamil Grosicki, co miało się okazać kapitalną zmianą. Cztery minuty po jego zmianie, dokładniej w 49 minucie trafił zza szesnastki do bramki Majchrowicza, który nie zdołał z interwencją. Dla Kamila była to pierwsza bramka od 9 listopada 2025 roku, gdzie strzelił wówczas bramkę w meczu z Jagiellonią. Jak się okazało, na tym golu Grosicki nie zaprzestał i dołożył drugie trafienie w 55 minucie. 38-latek dwukrotnie próbował wówczas strzelić, co wykorzystał po błędzie w defensywie Radomiaka. Ciekawostką jest fakt, że jest on pierwszym zawodnikiem powyżej 38 lat, który ustrzelił dublet w Ekstraklasie.
Na tym widowisko się nie skończyło, gdzie dwubramkowa przewaga Pogoni nie była wcale taka pewna. W 72 minucie Dimitrios Keramitsis powiadomił, że potrzebuje pomocy medycznej, przez co po niej musiał tymczasowo opuścić boisko. Dzięki temu Radomiak ekspresowo wykorzystał tą sytuację trafiając na 4:3. Gouré wykorzystał podanie Luquinhasa, który podał do Grzesika, a ten bez problemu umieścił piłkę w siatce. Radomianie byli blisko wyrównania, gdzie Gouré trafił z półwoleja do bramki, ale ostatecznie po analizie VAR gol nie został uznany. Iworyjczyk przed strzałem do bramki dokonał „stempla” na Keramitsisie, przez co nie uznano bramki.
Dantejskie sceny w końcówce
Tuż przed samą analizą VAR doszło do awantury. Gdy Bartosz Frankowski prowadzący to spotkanie podbiegał do ekranu Ibrahima Camara bezpardonowo zaatakował Alessandro Riccio. Włoch chciał przesunąć piłkę z środka boiska w miejsce faulu, co nie spodobało się Gwinejczykowi. Doszło do szarpaniny między zawodnikami, którą udało się rozdzielić. Na niekorzyść radomian VAR sprawdził nie tylko słuszność potencjalnej bramki na 4:4, ale też potencjalną czerwoną kartkę dla Camary. Tak też się stało, że bramki nie uznano, a Gwinejczyk został wyrzucony z boiska. Na tym saga się nie skończyła, gdzie Camara schodząc do tunelu, wrócił na boisko i zaatakował bezpardonowo Darko Churlinova. Wywołało to ogromną wściekłość na trybunach, jak i na boisku nie tylko wśród zawodników, ale także sztabów obu drużyn.
Piłkarz Radomiaka wraca z tunelu i uderza z premedytacją Darko Churlinova, no to już jest recydywa i zapraszam @_Ekstraklasa_ i @pzpn_pl do wlepienia wysokiej kary za to. https://t.co/TYPx4Knbnj
— Dawid Zieliński (@DaveZielinskii) October 24, 2026
Po samym zajściu i uspokojeniu sytuacji sędzia doliczył 12 minut, z czego ostatecznie wyszło prawie 22 minuty. Radomiak mial jeszcze okazję by wyrównać z rzutu wolnego, ale na nic się to ostatecznie zdało. Pogoń wygrała swój piąty mecz z rzędu umacniając się w czołówce tabeli, natomiast Radomiak musiał się obejść smakiem, mimo bardzo dobrego spotkania.
Po meczu
Konfliktów pomiędzy Pogonią a Radomiakiem nie zabrakło także po spotkaniu. Pierwsza część konferencji prasowej odbyła się ok. 40 minut po zakończeniu spotkania. Odbyła się ona pomimo braku obecności rzecznika prasowego Pogoni, który zawsze jest obecny przy konferencjach prasowych.
John Carver ocenił w nim m.in. zachowanie Tana Keslera, który podczas awantury był obecny wśród piłkarzy Pogoni
„Mam duży zawód do pana Keslera, powinien znajdować się na trybunach, zszedł z trybun do strefy technicznej i podłożył oliwy do ognia. Jestem nim bardzo zawiedziony. Nie był tam potrzebny, żeby dodawać ostrości do tej sytuacji.”
Po konferencji Szkota doszło do sprzeczki pomiędzy nim, a wspomnianym wcześniej rzecznikiem prasowym Pogoni. Miał pretensje o zbyt późną godzinę konferencji prasowej, że czeka ich 9-godzinna podróż z powrotem do Radomia oraz nazwał organizację Pogoni jako „amatorzy”.
Druga część konferencji z udziałem trenera Pogoni Szczecin Oscara Garcii była już dużo spokojniejsza. Podziękował w niej m.in. za wsparcie oraz pochwalił szatnie swojego zespołu
„Jeden zawodnik walczy za drugiego i go asekuruje. Możemy wygrywać lub przegrywać, ale tworzymy prawdziwą rodzinę i dobrze zgrany zespół. Muszę przyznać, że to jedna z najlepszych szatni pod względem atmosfery, jaką miałem okazję trenować.”
Dziękuje za dotrwanie do końca tej relacji!
fot. PAP/Marcin Bielecki
