Polityka, hakerzy i widmo degradacji. Tło afery Manchesteru City!
Manchester City został uznany winnym 114 z 115 zarzutów dotyczących łamania przepisów finansowych w latach 2009-2018. Sprawa wykracza daleko poza sport, angażując rządy Wielkiej Brytanii i Zjednoczonych Emiratów Arabskich oraz zagrażając bezpieczeństwu osoby, która ujawniła nieprawidłowości.
Między zarzutami a konsekwencjami
Niezależna komisja Premier League ustaliła, że Manchester City stworzył ukryty system finansowania, aby maskować pieniądze właścicieli jako komercyjne wpływy sponsorskie. Klub zawierał fikcyjne umowy z partnerami, którzy wpłacali jedynie część uzgodnionych kwot. Reszta pochodziła od spółki właścicielskiej ADUG, ale w księgach figurowała jako zwykłe przychody sponsorskie. Łącznie City wykazało wpływy sponsorskie na poziomie około 950 milionów funtów, podczas gdy rzeczywiście od sponsorów trafiło nieco ponad 119 milionów funtów. Różnica w wysokości 830 milionów funtów pochodziła w istocie od właścicieli z Abu Zabi.
Komisja stwierdziła, że osoby odpowiedzialne świadomie dążyły do obejścia przepisów Premier League. Sędziowie użyli mocnych słów, pisząc wprost o planowym maskowaniu finansowania i fikcyjnych umowach. Manchester City złożył odwołanie, twierdząc, że wyrok zawiera błędy prawne, merytoryczne i faktyczne. Klub utrzymuje niewinność i zapowiada walkę do końca.
Potencjalne konsekwencje są bezprecedensowe w historii angielskiej piłki. W grę wchodzi ogromna grzywna finansowa, odjęcie punktów w aktualnym sezonie, degradacja do niższej ligi oraz odebranie tytułów mistrzowskich zdobytych w latach objętych postępowaniem. Dla porównania, Everton i Nottingham Forest otrzymały kary w postaci odjęcia punktów za znacznie mniejszą liczbę naruszeń. W 2014 roku Manchester City został ukarany grzywną 60 milionów funtów i ograniczeniem składu na Ligę Mistrzów za podobne, choć mniej poważne wykroczenia. Tym razem skala jest zupełnie inna.
Niebezpieczne odkrycie?
Cała sprawa wyszła na jaw dzięki portugalskiemu hakerowi Rui Pinto. W styczniu 2017 roku wysłał on spreparowany e-mail podszywający się pod UEFA do skrzynki odbiorczej wysoko postawionego działacza Manchesteru City. Urzędnik kliknął link, co pozwoliło Pinto na przejęcie serwerów i pobranie tysięcy poufnych dokumentów. Materiały trafiły do projektu Football Leaks i dziennikarzy śledczych w całej Europie. Publikacja prywatnej korespondencji władz City wymusiła na UEFA, a następnie Premier League, wszczęcie oficjalnych procedur.
Paradoksalnie, osoba która ujawniła nieprawidłowości, sama znajduje się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Rui Pinto stracił policyjną ochronę w Portugalii, choć od 2020 roku korzystał z programu ochrony świadków. Haker twierdzi, że decyzja o zakończeniu ochrony wystawiła go na bezpośrednie zagrożenie życia. Pinto otrzymywał groźby śmierci i musiał opuścić dotychczasowe miejsce zamieszkania. Jego prawnicy ostrzegają, że zakończenie ochrony następuje w najgorszym możliwym momencie, gdy kilka postępowań sądowych nadal trwa. Pinto uruchomił zbiórkę na własne bezpieczeństwo, twierdząc, że instytucje państwowe zawiodły.
🚨 DANGER POUR RUI PINTO : L’HOMME QUI A FAIT TOMBER MAN CITY PERD SA PROTECTION POLICIÈRE ! 🇵🇹🔓⚠️ Le lanceur d’alerte à l’origine des Football Leaks se retrouve désormais livré à lui-même face au danger, en plein tremblement de terre pour Manchester City ! Vivant dans la clandestinité depuis août 2020, le hacker portugais va officiellement perdre son statut de témoin protégé accordé par les autorités de son pays. 🗓️🛡️❌ Déjà agressé physiquement à Lisbonne en avril dernier, Pinto a reçu la consigne stricte de fuir les réseaux sociaux et de limiter au maximum ses contacts familiaux. 🤕📵 🗞️ @footmercato
— Instant Foot ⚽️ (@lnstantFoot) October 1, 2026
Polityczne gierki z piłkarskiego świata
Sprawa przybrała wymiar geopolityczny. Zjednoczone Emiraty Arabskie, z których pochodzi właściciel klubu szejk Mansour bin Zayed Al Nahyan, miały ostrzec rząd Wielkiej Brytanii przed konsekwencjami surowej kary. Według magazynu Bloomberg relacje między obu krajami zostały mocno nadwyrężone. Przedstawiciele ZEA zasugerowali, że drakońska sankcja osłabi ich chęć do podejmowania wielkoskalowych inwestycji w Wielkiej Brytanii. W ciągu ostatnich pięciu lat Emiratczycy zainwestowały w tym kraju ponad 30 miliardów funtów, głównie w przedsiębiorstwach z branży obronności i nowych technologii.
Khaldoon Al Mubarak, szef Manchesteru City i dyrektor emirackiego funduszu majątkowego, spotkał się z brytyjskim sekretarzem ds. biznesu Jonathanem Reynoldsem na Downing Street około dwóch tygodni przed ogłoszeniem decyzji Premier League. Tematem rozmowy były obecne i przyszłe inwestycje Zjednoczonych Emiratów w Wielkiej Brytanii. Wśród projektów zagrożonych wycofaniem znajduje się hub technologiczny między Oksfordem a Cambridge, który miał stanowić brytyjską odpowiedź na Dolinę Krzemową.
Premier Wielkiej Brytanii Andy Burnham wywołał burzę, gdy wyraził zaniepokojenie ewentualną sprzedażą klubu przez obecnych właścicieli. Polityk powiedział, że byłby naprawdę zaniepokojony, gdyby stracili inwestorów, którzy odegrali ogromną rolę w budowaniu nowoczesnego Manchesteru. Komentarze Burnhama spotkały się z ostrą krytyką ze strony polityków opozycji, którzy zarzucili mu publiczne wspieranie właścicieli w trakcie trwania dochodzenia i wywieranie presji na niezależny proces.
Murem za klubem
Byli trenerzy Manchesteru City zabrali głos w sprawie. Roberto Mancini, który prowadził zespół w latach 2009-2013, został skonfrontowany z zarzutami dotyczącymi podwójnych umów. Włoski szkoleniowiec otrzymywał podstawową pensję w wysokości 1,45 miliona funtów rocznie, ale kwota ta podwajała się dzięki oddzielnej umowie dotyczącej świadczenia usług doradczych dla klubu z Abu Zabi. Mancini stwierdził, że to problem City, nie jego. Zaznaczył, że Manchester City nie jest winny, a istnienie podwójnej umowy to sprawa klubu. W 2011 roku zdobył z City FA Cup, a w sezonie 2011/12 wywalczył pierwszy ligowy tytuł od 44 lat.
🚨 Roberto Mancini on being involved in Man City case: “It’s not something that concerns me”. “It’s Manchester City’s problem, unfortunately. It’s not a problem that concerns me”, says via AP. https://t.co/qEAvfrW7t4
— Fabrizio Romano (@FabrizioRomano) October 2, 2026
Manuel Pellegrini, który zastąpił Manciniego i prowadził klub w latach 2013-2016, również zabrał głos w sprawie zarzutów. Co więcej Chilijczyk wyraził przekonanie, że kibice Manchesteru City są zadowoleni ze sposobu funkcjonowania klubu, stylu gry i trofeów zdobytych przez lata. Przyznał, że krytyka zawsze istnieje w wielu sprawach, ale wierzy w zadowolenie sympatyków z ery pod wodzą szejka Mansoura. Zarzuty obejmują okres jego kadencji, w tym tytuł mistrzowski z sezonu 2013/14.
Pep Guardiola, który opuścił klub po dziesięciu latach na koniec poprzedniego sezonu, opublikował oświadczenie po ogłoszeniu wyroku. Hiszpański szkoleniowiec napisał, że chce, aby każdy kibic Manchesteru City na świecie wiedział, że jest z nimi bardziej niż kiedykolwiek. Podkreślił, że zawsze był, jest i będzie po stronie klubu, właściciela, prezesa, zawodników, sztabu, trenera Enzo Maresci i wyjątkowych kibiców. Dodał, że razem przejdą przez ten trudny okres. Guardiola zdobył z City sześć tytułów Premier League i Ligę Mistrzów podczas swojej dekady na Etihad Stadium.
Jaka przyszłość czeka Manchester City?
Angielska federacja piłkarska wydała oświadczenie, w którym podkreśliła, że decyzja komisji ma istotne znaczenie dla uczciwości rozgrywek. FA zapowiedziała, że dokładnie analizuje konsekwencje i podejmie stosowne działania, gdy będzie to odpowiednie. Co więcej, postępowanie nadal trwa, a na ostateczny werdykt trzeba będzie poczekać. Tymczasem Manchester City złożył kompleksowe odwołanie 1 października o godzinie 19:00, twierdząc, że wyrok zawiera błędy prawne, merytoryczne i faktyczne. Klub ma prawdopodobnie argumentować, że kluczowe umowy sponsorskie były finansowane przez rząd ZEA, a nie przez właścicieli.
Sprawa może ciągnąć się miesiącami, a nawet latami. W tle pozostaje analiza Tax Policy Associates, która wykazała, że City mógł złamać również angielskie przepisy podatkowe, co otwiera drogę do dodatkowych sankcji. Ostateczna decyzja niezależnej komisji zapadnie podczas kolejnego przesłuchania. W grę wchodzi wciąż cały wachlarz kar – od grzywny, przez odjęcie punktów, aż po degradację i odebranie tytułów.
Źródła: Bloomberg/Sky Sports/Fabrizio Romano/ESPN
Zdjęcie autorstwa SamG
