Niespodzianka na Anfield, i Arsenal mistrzem!?- podsumowanie 30 kolejki Premier League.
W sobotę popołudniu rozpoczeła się 30 kolejka Ligi Angielskiej. Ta kolejka przyniosła wiele rozstrzygnięć i wniosków o drużynach które walczą o Europejskie puchary. W dolnej części tabeli również się gotuje, scenariusz w którym Tottenham może zagrać w Championship wydaję się z kolejki na kolejkę coraz bardziej realistyczniejszy.
Mecz Burnley–Bournemouth zainaugurował 30. serię gier. W spotkaniu na Turf Moor nie padła żadna bramka, a sam mecz nie odwzorowywał wyniku. Wiśienki miały xG na poziomie 2.55, a The Clarets 1.40. W 93. minucie piłkę meczową na nodze miał Enes Ünal, który koncertowo zmarnował setkę. Wszystko wskazuje na to, że Burnley nie ma większych szans na utrzymanie się w najlepszej klasie rozgrywkowej w Anglii.
W tym samym czasie rozgrywane było spotkanie Sunderlandu z Brighton. Mewom udało się wywieźć 3 punkty ze Stadium of Light po kuriozalnej bramce Yankuby Minteha w 58. minucie z ostrego kąta. Czarne Koty przez większość spotkania grały mizernie, a z kontuzją zszedł Daniel Ballard. Na pochwały zasługują zdecydowanie zawodnicy Brighton, a szczególnie Pascal Groß oraz James Milner, którzy całkowicie zneutralizowali środek pola Sunderlandu. Ósme miejsce gwarantuje bilet do Ligi Konferencji Europy, a zespołowi Fabiana Hürzelera, jak i Le Brisa, brakuje tylko i aż 3 punktów.
O 17:30 rozpoczął się mecz Arsenalu z Evertonem. The Toffees dzielnie walczyli przez 90 minut, lecz po błędzie Jordana Pickforda Hincapié odbił piłkę udem, a tę dobił Viktor Gyökeres, zdobywając swojego 11. gola w tym sezonie Premier League. Gdy wydawało się, że spotkanie zakończy się wynikiem 1:0 dla Kanonierów, Jordan Pickford wyszedł z bramki do ostatniego rzutu rożnego. Po wybiciu piłki z pola karnego Arsenalu świetnie zachował się Max Dowman. 16-latek przedryblował dwóch zawodników i przebiegł ponad 70 metrów, zdobywając zarówno debiutancką, jak i rekordową bramkę w lidze angielskiej. Młodzieżowy reprezentant Anglii jest najmłodszym zdobywcą bramki w historii angielskiej ekstraklasy.
Jednocześnie swoje spotkanie rozgrywali The Blues w Londynie. Podejmowali oni Newcastle United, które szybko otworzyło wynik za sprawą tap-ina Gordona. Anglik zdobył swoją pierwszą bramkę od 13 miesięcy z otwartej gry w Premier League. Przez resztę spotkania Sroki murowały swoją bramkę i to się opłaciło. W meczu więcej bramek nie padło i 3 punkty zostały wywiezione przez drużynę Eddiego Howe’a. Sytuacja w tabeli dla Londyńczyków robi się coraz cięższa. Jeśli chcą zagrać w przyszłej edycji Ligi Mistrzów, muszą natychmiast wyjść z kryzysu i stanąć do walki z takimi drużynami jak Manchester United czy Liverpool na Anfield w maju. Sroki za to czynnie walczą o udział w Lidze Konferencji, a może nawet o Ligę Europy.
O 21:00 zostało rozegrane spotkanie West Hamu z Manchesterem City. Wynik meczu w 31. minucie otworzył Bernardo Silva, który sprytnym sposobem znalazł drogę do bramki. Cztery minuty później nastąpiło wyrównanie po perfekcyjnej główce Mavropanosa, który wykorzystał fantastyczną centrę Bowena. Do końca meczu więcej bramek nie padło i Arsenal na 8 kolejek przed końcem oddala się o 9 punktów od The Citizens. Warto wspomnieć, że drużyna Pepa Guardioli ma do rozegrania jeszcze jeden mecz zaległy oraz bezpośrednie starcie z Kanonierami, więc wszystko wskazuje na to, że walka o tytuł jeszcze będzie trwała. Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest jednak wygrana drużyny Mikela Artety.
Do ciekawego starcia doszło w niedzielne popołudnie. Czerwone Diabły podejmowały The Villans. Po bramkach Casemiro, Cunhy oraz Benjamina Šeški drużyna Michaela Carricka pewnie zwyciężyła, a jedyną bramkę dla Aston Villi zdobył były gracz m.in. Chelsea czy Evertonu, Ross Barkley. Manchester United oddala się na 6 punktów od 6. miejsca i udział w UEFA Champions League ma prawie pewny. Za to drużyna z Birmingham nie wygrała od 11 lutego żadnego spotkania w Premier League i jeśli się nie obudzi, z pewnością wypadnie z TOP 5 gwarantującego Ligę Mistrzów.
Na Anfield The Reds podejmowali pogrążony w kryzysie Tottenham Hotspur. Po pięknej bramce Szoboszlaia z rzutu wolnego w 18. minucie Liverpool nie zdołał zamknąć meczu już w pierwszej połowie i sensacyjnie Tottenham po bramce Richarlisona w końcówce spotkania wymęczył punkt na wyjeździe. Obecnie Koguty zajmują 16. lokatę z dorobkiem 30 punktów. Deską ratunku były remisy Nottingham Forest oraz West Hamu, dzięki nim drużyna Igora Tudora nie znajduje się w strefie spadkowej. Liverpool jednak nadal ma tylko jeden punkt przewagi nad szóstą Chelsea FC i robi się bardzo gorąco w czołówce.
Warto wspomnieć jeszcze o spotkaniu Brentfordu z Wolverhampton Wanderers. Po debiutanckiej bramce Kayode w 22. minucie oraz trafieniu Igora Thiago w 37. Pszczółki prowadziły 2:0, lecz świetne uderzenie Adama Armstronga w 44. minucie dało nadzieję Wilkom. W 77. minucie Arokodare skierował futbolówkę do siatki po uderzeniu głową, a minutę później znów oddał strzał, lecz niestety tylko w poprzeczkę. Brentford oddalił się po tym remisie od Ligi Mistrzów, lecz walka o czołówkę nadal trwa.
