Mateusz Skrzypczak w sezonie 2025/2026 czyli jak stać się w krótkim czasie jednym z najgorszych obrońców w Ekstraklasie oraz ważnych meczach.
Mistrzostwo Polski, Superpuchar Polski z Jagiellonią, bardzo dobre występy w europejskich pucharach z ekipą Dumy Podlasia oraz obrońca sezonu Ekstraklasy to dorobek 26-letniego Mateusza Skrzypczaka, który przed startem trwającego sezonu przeniósł się do drużyny Lecha Poznań i tym samym chciał udowodnić, że przez tę trzy lata spędzone w Białymstoku nie poszły na marne. Niestety rzeczywistość okazała się dla wychowanka Kolejorza dość brutalna.
Dwukrotny reprezentant Polski zaczął pierwsze spotkanie po powrocie na Bułgarską od ławki rezerwowej w meczu z Cracovią, ale długo na niej się nie zasiedział bo już na początku drugiej połowy wszedł na boiska za Alexa Douglasa, który nie radził sobie wtedy z zawodnikami Pasów. Po wejściu Skrzypczaka nic się nie zmieniło w obronie mistrza Polski, a sam bohater przy bramce na 3:1 nie popisał się. Ostatecznie Lech przegrał 4:1.
W drugiej kolejce z Lechią Gdańsk przy pierwszej bramce dla Biało-Zielonych odpowiedzialny był właśnie wychowanek Lecha, który przez rykoszet trafia pod nogi Bobcka, ale to był jedyny jego błąd w tym meczu, bo podczas spotkania zdobył gola oraz wywalczył karnego dla swojej drużyny.
Inne błędy Mateusza Skrzypczaka przez które mistrz Polski stracił bramkę:
- Górnik Zabrze 2:1 (u siebie) – brak reakcji przy strzale Ousmane Sow poza pola karnego.
- Korona Kielce 1:1 (u siebie) – strata piłki po której padła bramka strzelona przez Dawida Błanika.
- Jagiellonia Białystok 2:2 (u siebie) – brak krycia Jesusa Imaza w polu karnym.
- Lechia Gdańsk 1:3 (u siebie) – spóźnione krycie Tomasza Neugebauera oraz brak blokady strzału Tomasa Bobcka.
- Genk 1:5 (u siebie)- spóźnione krycie Patrika Hrovosky’ego oraz brak krycia Hyeon-gyu Oh.
- Crvena Zvezda 1:1 (wyjazd) – sprokurowany karny.
Skalę rozczarowania u kibiców byłym zawodnikiem Jagielloni osiągnęły najwyższy poziom w Pucharze Polski w spotkaniu ćwierćfinałowym pomiędzy Lechem, a Górnikiem Zabrze, gdzie w łatwy sposób Skrzypczak został przepchany przez Yvan Ikia Dimiego, który podał do Lukasa Sadileka po którym padła bramka. Lech odpadł po porażce 1:0. Po meczu w mediach społecznościowych wylała się fala krytyki na wychowanka Lecha za to jak gra i wielu mówiło o nim, że jest przerosło go gra w 9-ciokrotnym mistrzu Polski.
Wielu trenerów po takim spotkaniu dawałoby szansę innemu zawodnikowi, aby się wykazać jak komuś nie idzie, ale w przypadku Nielsa Frederiksena to nie poskutkowało, bo wystawił Mateusza Skrzypczaka z opaską kapitana. Niestety piłkarz znów był odpowiedzialny za utratę bramki, ponieważ piłka jego wybiciu trafiła pod nogi Emila Kornviga, który wykorzystał sytuacje. Widzew wygrał to spotkanie 2:1.
Wychowanek Lecha niestety nie radzi sobie po powrocie na Bułgarską, gdzie popełnia tę same błędy lub w ważnych momentach truchta oraz wybiega za daleko co skutkuję utratą bramek oraz niekiedy punktów. Jeśli rodowity Poznaniak chcę być ważną częścią zespołu Kolejorza to musi się ogarnąć i walczyć o swoje.
