Close-up of the Germany national football team jersey featuring vibrant colors and emblem.

Katastrofa na własne życzenie. Jakie są przyczyny klęski Niemców?

Dla naszych zachodnich sąsiadów Mistrzostwa Świata dobiegły końca w sposób wręcz katastrofalny. Nastroje w kraju są fatalne, a media i eksperci domagają się natychmiastowych zmian oraz głębokich rozliczeń na każdym szczeblu. Nic w tym dziwnego, gdyż od złotego medalu mistrzostw w 2014 w każdym kolejnym wielkim turnieju kadra Niemiec się kompromituje.

Nagelsmann pod ostrzałem

Julian Nagelsmann po spotkaniu nie zamierzał odchodzić z własnej inicjatywy i jasno powiedział, że chce zostać, jeśli tylko DFB nadal go chce. Z jego słów przebijała irytacja, ale też upór, bo selekcjoner podkreślał, że nie jest człowiekiem, który ucieka od odpowiedzialności. Jednocześnie przyznawał, że wie, jak działa opinia publiczna i że po takim turnieju w Niemczech raczej nie ma co liczyć na duży kredyt zaufania.

Problem w tym, że krytyka wobec niego narastała już wcześniej. W mediach i wśród ekspertów przewijały się zarzuty o złe decyzje personalne, brak energii drużyny i zbyt wolny, przewidywalny futbol. Mateusz Święcicki zwracał uwagę, że Nagelsmann sam wystawił się na strzały, stawiając mimo słabszej formy na Leroya Sané czy przesuwając Kimmicha na prawą stronę obrony, zamiast wykorzystać go w środku pola.

Jeszcze mocniej uderzył w niego Dietmar Hamann. Były reprezentant Niemiec zarzucił Nagelsmannowi brak zaangażowania, a nawet lenistwo, twierdząc, że selekcjoner za mało ogląda meczów i nie zbudował odpowiedniej więzi w zespole. W jego ocenie drużyna pod wodzą 38-latka nie miała ducha, który pozwalałby przejść przez trudne momenty.

Wątpliwości kadrowe

Dużo emocji wzbudziły same wybory kadrowe Nagelsmanna. Zaczynając od historii Manuela Neuera który wrócił do reprezentacji na mundial po wcześniejszym zakończeniu kariery kadrowe. W opinii wielu obserwatorów jego powrót nie dał kadrze oczekiwanego spokoju. Neuer nie był w najwyższej formie, nie zachował czystego konta i nie odmienił oblicza zespołu w kluczowym momencie. Po ostatnim gwizdku sam potwierdził, że to był jego ostatni mecz w kadrze, a całe to powołanie wygląda dziś na decyzję podjętą z większą nadzieją niż realną pewnością.

W centrum krytyki znalazł się też Leroy Sané. Jego statystyki z meczu z Paragwajem były fatalne: 23 straty, zero udanych dryblingów przy siedmiu próbach i zero celnych dośrodkowań przy ośmiu próbach. To właśnie takie liczby sprawiły, że wielu komentatorów uznało jego występ za symbol całej niemieckiej słabości.

Podobnie oceniano innych. Florian Wirtz miał znikać w kluczowych momentach, pomoc nie potrafiła przejąć kontroli nad mecze, a cała drużyna wyglądała na ospałą i pozbawioną wyrazistego przywództwa. Właśnie dlatego porażka z Paragwajem została w Niemczech odebrana nie jako wypadek przy pracy, lecz jako kolejny dowód na długotrwały kryzys.

Głosy dawnych mistrzów i Klopp w tle

W całym tym zamieszaniu naturalnie wrócił temat Juergena Kloppa. Według części niemieckich mediów byłby on gotowy przejąć reprezentację, choć sam po meczu zachowywał ostrożność i nie chciał wchodzić w tę dyskusję zbyt głęboko. Klinsmann i inni eksperci wskazują, że nazwisko Kloppa w takim momencie pojawia się niemal automatycznie, bo dla wielu kibiców i komentatorów to właśnie on miałby być symbolem nowego otwarcia.

Klopp sam jednak po meczu nie ograniczył się do kurtuazyjnych komentarzy. Jego ocena była bezlitosna: mówił o złych metodach, o braku alternatywy i o tym, że Niemcy nie potrafili znaleźć jednego skutecznego sposobu na zwycięstwo. W jego tonie było widać nie tylko rozczarowanie, ale też sugestię, że niemiecki futbol potrzebuje głębszych zmian niż tylko korekty wokół jednego turnieju.

Po meczu odezwali się też byli reprezentanci. Mats Hummels domagał się rozliczeń i sugerował, że w kadrze potrzebna jest czystka, bo niektórzy zawodnicy mieli już zbyt wiele turniejów, by udowodnić swoją wartość. Jego zdaniem odpowiedzialność spoczywa przede wszystkim na piłkarzach, a nie tylko na trenerze. Jeszcze ostrzej brzmiał Juergen Klinsmann, który mówił o hańbie, kompromitacji i katastrofie. Były selekcjoner uważa, że reprezentacja Niemiec od dawna traci charakter i że nie można przechodzić do porządku dziennego nad kolejnym wielkim niepowodzeniem.

Brak liderów i jakiegokolwiek stylu

Najmocniej z całego meczu wybrzmiała jednak nie sama porażka, ale sposób, w jaki Niemcy odpadli z turnieju. Z materiałów wynika, że kilku zawodników po prostu nie chciało strzelać, a presja była tak duża, że nawet doświadczeni gracze jak Leon Goretzka odmawiali podejścia do piłki. Ostatecznie odpowiedzialność wziął Jonathan Tah, który sam zgłosił się do wykonania karnego, ale uderzył fatalnie.

To właśnie ten moment sprawił, że krytyka wobec kadry stała się jeszcze ostrzejsza. W Niemczech wielu komentatorów uznało, że strach przed odpowiedzialnością był równie wymowny jak sam wynik. Havertz, który zaczynał serię, później mówił wprost, że to katastrofa, a piłkarze muszą spojrzeć na siebie bez złudzeń.

W efekcie Niemcy po raz kolejny zostali zmuszeni do rozmowy nie tylko o wyniku, ale o kierunku całego projektu. I właśnie to jest chyba najgorsze dla tej kadry: nie sama klęska z Paragwajem, tylko poczucie, że to już nie jest pojedynczy kryzys, ale coś znacznie głębszego.

Źródło: Fabrizio Romano/ESPN/Sky Sport/Meczyki/sport1.de

CZYTAJ TAKŻE...