Liverpool załata obronę jednym transferem? Padło słynne „Here we go”
Ronald Araujo-to ten zawodnik ma być rozwiązaniem na bolączki The Reds w obronie, ale czy sam Urugwajczyk wystarczy?
Mistrzowie Anglii z sezonu 2024/2025 zaliczyli bardzo nieudaną następną kampanie, kończąc sezon 2025/2026 na 5 miejscu, ledwo kwalifikując się do ligi mistrzów. Sezon 2026/2027 ma być kompletnie inny za sprawą nowego trenera czyli Andoniego Iraoli. Odejście kluczowych zawodników takich jak Mohamed Salah, Andrew Robertson oraz Ibrahima Konate na dodatek za łączną sume 0 euro, wcale nie pomaga nowemu szkoleniowcowi.
Liverpool wzmocnił się już transferami Jeremiego Jacqueta oraz Victora Munoza. Według Fabrizio Romano dodają do tego wypożyczenie z opcją wykupu Ronalda Araujo. Sama kwota wykupu oraz opłata wypożyczenia nie są jeszcze znane, natomiast według wielu doniesień The Reds pokryją 100% pensji Urugwajczyka.
Z przyjściem obrońcy może pojawić się problem kadrowy! The Reds od dawna zainteresowane są Bradleyem Barcolą a po wypożyczeniu Ronalda Araújo Liverpool ma już komplet 17 miejsc przeznaczonych dla zawodników niespełniających kryterium Homegrown. Oznacza to, że w ramach 25-osobowej kadry klub nie może obecnie zarejestrować kolejnego zawodnika spoza tej kategorii. The Reds mogą natomiast sprowadzać piłkarzy posiadających status Homegrown — czyli takich, którzy przed ukończeniem 21. roku życia spędzili co najmniej trzy sezony lub 36 miesięcy w klubie zrzeszonym w angielskiej lub walijskiej federacji. Bradley Barcola nie jest zawodnikiem posiadającym status Homegrown, zatem jeżeli Liverpool zdecyduje się na ten ruch muszą pozbyć się któregoś z zawodników z obecnej siedemnastki lub nie korzystać z niego w rozgrywkach Premier League.
Ronald Araujo może grać zarówno na środku obrony, jak i na prawej stronie defensywy, a The Reds potrzebowali wzmocnienia na obu pozycjach, a więc wydaje się, że jest to idealne wzmocnienie. Liverpool prawdopodobnie teraz w pełni skupi się na sprowadzeniu Bradleya Barcoli.
Fot. Fabrizio Romano
